piątek, 22 maja 2009
Wojna polsko - ruska
W dniu premiery, na drugim z kolei seansie w kinie , wraz z 10 innymi, obejrzałem dzieło Xawerego Żuławskiego. Akcja nie podnosi ciśnienia, ale po wyjściu z kina o filmie wciąż się myśli. Genialna Sonia Bohosiewicz, wspaniały Borys Szyc (i jego dorodny on), podśmiewająca się z siebie Dorota Masłowska, akrobatyczne walki jak z Matrixa no i Polska - bloki, autobusy, lato i Polski Burger. Struktura filmu jak w powieści , która zawsze była dla mnie słowotokiem zestresowanej uczennicy, kończącym się jakby zapętleniem nerwowym, objawiącym się wyjściem poza przestrzeń narracji, gdy Silny jawnie przedstawiony jest jako figura - postać w rękach Masłowskiej. W filmie występuje narratorka - demiurg, są też przebitki z planu filmowego (jak w Tataraku Wajdy), a Silny ginie odłączony od prądu. Film jest po prostu zabawny, sytuację puentuje na koniec Dorota - o czym miała pisać, o łuszczącej się emalii, nie zapłacili by jej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)