sobota, 4 sierpnia 2012

Dwa światy

Witam, nie pisałam o wczorajszej wycieczce na Bund, czyli promenadę nad rzeką, z której rozciąga się piękny widok na najwyższe wieżowce na świecie, wieżę telewizyjną o wdzięcznej nazwie Perła Orientu, oczywiście i tam, pierwszego dnia w Szanghaju Kacper robił za białą małpkę, odważni Chińczycy prosili o fotki:). Spacerowaliśmy elegancką ulicą miasta, podziwialiśmy ludzi w średnim wieku, czyli starszych od nas:), którzy tańczyli tango, tak, tak, oni tańczą na ulicy, tak zwyczajnie. Dziś też to widziałam, przystanek autobusowy, taki placyk, ogrodzenie, na którym zawisły siateczki, muzyka i taniec. Przez moment myślałam, że czekają na autobus, ale nie, tańczą, i na dodatek dobrze to robią, tak z wyczuciem, do spokojnej muzyki, uśmiechnięci, równiutko ustawieni, nie depczą sobie wzajemnie po palcach. Piękny widok. Mam fotki. Marcin jutro raniutko rusza do parku, bo od 7.00 ćwiczą Tai Chi. Zamierza ćwiczyć:). Ja jednak wolę się wyspać. Dziś dzień pełen wrażeń, dwa różne światy- Stare Miasto, herbaciarnia, w której herbatkę popijał niejaki Bill Clinton i inni oficjele, były fotki, na zdjęcie z nami też zostawili miejsce, ale z przyczyn od nas niezależnych w tej niezwykłej herbaciarni nie raczyliśmy się tym boskim napojem:):), niezwykłe ogrody, piękne karpie, żółwie, roślinność, mostki, ławeczki, zakamarki, które zachwyciły Kacpra, i ten drugi świat, hutongi, bieda, pranie suszące się na ulicy, handel, bary z bardzo tanim jedzeniem, żebracy, warunki mieszkalne dramatyczne , a z tych wąskich uliczek widok na oświetlone wieżowce i bogate ulice.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz