Minęło, już wczoraj spokojnie przemieściliśmy się do Muzeum Nauki i Techniki. Przeszliśmy spacerkiem przez fragment dzielnicy Pudong, którą odwiedzają głównie białe kołnierzyki w godzinach pracy, podziwialiśmy ogromną "rzeźbę" z metalu, bramy trawiaste w kształcie myszki miki, aż wreszcie dotarliśmy do muzeum. Niestety nie w komplecie, bo wycieczkowiczów dopadł wirus. Marcin również zmuszony był przez dwa dni posiedzieć w hotelu, a teraz bardzo kaszle. Opowiadając w aptece o swoich dolegliwościach, prezentując rodzaj kaszlu otrzymał mucosolvan:). Muzeum robi niesamowite wrażenie, ogromny budynek, pobraliśmy plan wycieczki dla rodziny z dzieckiem i wyruszyliśmy na zwiedzanko. Obejrzeliśmy stoiska reklamowe firm zarządzających infrastrukturą informatyczną Szanghaju i innych, wypchane zwierzęta z wszystkich kontynentów, dział pajęczarski (to są najdoskonalsi zabójcy), biotechnologiczny (naukowcy z Szanghaju wychodowali ludzkie ucho na myszy), komputerowy, robotyczny, o ludzkim ciele, ekologi (w deklaracjach Chińczycy też redukują CO2), podbijaniu kosmosu i projektowaniu. Na końcu porobilismy różne doświadczenia jak z naszego Kopernika (sugestia dla zarządu CNK - ogromnym powodzeniem cieszyło się koło przeciązeniowe i przejazd rowerem po linie). Ciekawe było też to, że można było zagrać z robotami w odmianę kółka i krzyżyk, czy zmierzyć sie w strzelaniu z łuku (choć widziałem tylko strzelajacych ludzi, robot stał nieużyteczny, może dlatego ze konkurenci byli beznadziejni). Za jedyne 850 juanow można było mieć zeskanowaną własną główkę, a potem wytworzoną z żywicy.
W każdym dziale były "kina", załapaliśmy się na dwa: ruchome manekiny śpiewnym chińskim opowiadały jakieś historie.
Z perspektywy tego muzeum można powiedzieć, że Chińczycy świetnie kopiują, ale czy są już na etapie samodzielnego tworzenia ? (piszę z pozycji przedstawiciela nacji od grafenu:-)
Klikajcie na reklamy!
Zdjęcia słabo wchodzą, po powrocie założymy na picassie kolekcję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz